1120 osób, trzy poranki i emocje na PolandRock 2026 – joga i zajęcia MDance na Strefie Pomorza Zachodniego

Są takie miejsca, do których wraca się nie tylko po to, żeby znowu tam być. Wraca się, bo zostawiło się tam kawałek siebie.

I chyba właśnie tak jest u mnie z PolandRockiem.

Tegoroczny festiwal był moim czwartym spotkaniem z tym niezwykłym miejscem, ale drugim, na którym prowadziłam zajęcia.

I kiedy teraz o tym myślę, mam w sobie ogromną wdzięczność. Ale zanim opowiem Wam o tegorocznych porankach, muszę cofnąć się trochę w czasie.

Wszystko zaczęło się trzy lata temu

Pierwszy kontakt z Marcelem nawiązałam trzy lata temu dzięki Teresie — mojej jogowej koleżance i nauczycielce jogi. To właśnie ona przekazała mi kontakt i chyba wtedy żadna z nas nie przypuszczała, gdzie ta jedna wiadomość mnie zaprowadzi.

A zaprowadziła mnie rok później właśnie na PolandRock.

Dostałam propozycję poprowadzenia zajęć na Strefie Pomorza Zachodniego. Wtedy były to trzy spotkania — jedno poranne i dwa wieczorne.

Pamiętam ogromną ekscytację.

Pamiętam też stres.

Dużo stresu.

Chciałam, żeby wszystko było dobrze. Żeby praktyki były odpowiednie, żeby powiedzieć właściwe słowa, zrobić wszystko tak, jak należy. Dopiero z perspektywy czasu widzę, jak bardzo byłam wtedy spięta i jak dużo energii wkładałam w to, żeby wszystko mieć pod kontrolą.

Ale jednocześnie było to wspaniałe i ekscytujące doświadczenie.

Bo nagle znalazłam się na jednym z największych festiwali w Polsce i dostałam możliwość zrobienia tego, co kocham — spotkania z ludźmi poprzez jogę.

I chyba właśnie wtedy zaczęła się moja mała historia z PolandRockiem.

„Tak! Jadę!”

Kiedy w tym roku dostałam ponownie propozycję poprowadzenia zajęć, moja reakcja była chyba bardzo prosta:

TAK!

Bardzo się ucieszyłam i już zaczęłam przebierać nogami.

Ale tym razem podeszłam do tego zupełnie inaczej.

Nie ukrywam, w tym roku zdecydowanie bardziej poszłam na żywioł.

Praktykę przygotowałam właściwie… jadąc samochodem na festiwal. 😂

Oczywiście miałam pewien plan. Wiedziałam, co chciałabym Wam przekazać i w jaką stronę poprowadzić zajęcia. Ale jednocześnie wiedziałam, że PolandRock to nie jest miejsce, w którym wszystko da się zaplanować.

I bardzo mi się to podobało.

Bo podczas każdego spotkania pojawiały się nowe elementy, których wcześniej w ogóle nie zakładałam. Patrzyłam na Wasze miny, reakcje, sposób, w jaki poruszacie się i odbieracie praktykę. Słuchałam tego, co dzieje się wokół.

I słuchałam też tego, co dzieje się we mnie.

A we mnie grała cała gama przepięknych emocji.

Od wzruszenia, przez ogromną radość, aż po takie poczucie wspólnoty i jedności, którego naprawdę trudno opisać słowami.

1120 osób po festiwalowej nocy

W tym roku miałam przyjemność poprowadzić trzy poranne praktyki.

Pierwszego dnia było nas około 300 osób.

Drugiego – 450.

Trzeciego, mimo deszczu – 270.

Razem daje to 1120 osób, które po festiwalowej nocy pojawiły się na moich zajęciach.

1120!

Naprawdę trudno mi to sobie wyobrazić.

Bo przecież doskonale wiem, w jakich warunkach spotykaliśmy się o poranku.

PolandRock rządzi się swoimi prawami.

Czasami gdzieś w tle jest głośno. Czasami noc nie wygląda zupełnie tak, jak noc we własnym łóżku. Śpimy na karimatach, a w bardziej luksusowych przypadkach na materacach dmuchanych, które często w nocy postanawiają jednak się jednak rozpompować.

No i oczywiście… czasami ktoś przychodzi trochę „wczorajszy” 😄

I ja to wszystko biorę pod uwagę.

Dlatego moje praktyki nie miały być kolejnym intensywnym treningiem.

Nie chciałam, żebyśmy po pięciu minutach byli spoceni i wykończeni, szczególnie że z festiwalowymi prysznicami też bywa różnie.

Chciałam czegoś zupełnie innego.

Chciałam delikatnie obudzić ciałko.

Ukochać je.

Utulić.

Wymasować.

A czasem nawet… pocałować samego siebie.

Dać sobie odrobinę miłości, czułości i takiego zwykłego, dobrego utulenia.

Bo przecież właśnie tego czasami najbardziej potrzebujemy.

Nie kolejnego zadania do wykonania.

Nie kolejnego wyniku do osiągnięcia.

Tylko chwili, w której możemy powiedzieć swojemu ciału:

„Hej. Jestem tutaj. Widzę Cię. Dziękuję, że jesteś.”

A potem zaczęliście do mnie podchodzić…

I chyba właśnie wtedy wydarzyło się coś, co zostanie ze mną na bardzo, bardzo długo.

Po praktykach zaczęliście do mnie podchodzić.

Rozmawiać.

Przytulać.

Dzielić się swoimi historiami.

I mówić rzeczy, które mam w serduszku do dzisiaj.

Jedna z osób powiedziała:

„Powiedziałaś zdania, słowa, które potrzebowałam usłyszeć, ale nawet o tym nie wiedziałam.”

Ktoś inny:

„Czuć od Ciebie taką jakąś energię.”

A jeszcze ktoś:

„Widać, że robisz to z wielką pasją. Jesteś do tego stworzona.”

I były też słowa, które szczególnie mocno mnie poruszyły:

„Po wspólnej praktyce wróciłam do namiotu i zaczęłam płakać. Nie wiedziałam, co się ze mną wtedy działo.”

I wiecie co?

To był dla mnie ogromny komplement.

Bo wiem, że czasami praktyka uruchamia w nas rzeczy, których wcale nie planowaliśmy uruchamiać. Emocje, napięcia, wspomnienia, wzruszenie. Czasami ciało mówi coś, czego głowa jeszcze nie potrafi nazwać.

I jeśli joga może stworzyć przestrzeń, w której możemy sobie na to pozwolić to właśnie o taką jogę mi chodzi!

Była też osoba, która powiedziała:

„Jestem pół roku po operacji i to pierwsza aktywność, którą po tym czasie zrobiłam. Dzięki Tobie czuję swoje ciało. Dziękuję.”

I było jeszcze wiele, wiele więcej.

Nie pamiętam wszystkich słów. Naprawdę było ich tak dużo, że nie jestem w stanie ich wszystkich odtworzyć.

Ale wiem jedno.

Zostaną ze mną.

Na długo.

I chyba właśnie po to uczę jogi

Kiedyś postanowiłam, że chcę uczyć jogi, miałam w głowie pewną wizję.

Chciałam, żeby joga nie była postrzegana wyłącznie przez pryzmat ćwiczeń fizycznych, rozciągania, pięknych pozycji czy sylwetki.

Bo joga to dla mnie coś znacznie większego.

To również praca z głową.

Z myślami.

Emocjami.

Oddechem.

Z tym, jak jesteśmy ze sobą, kiedy nikt nie patrzy.

To możliwość spotkania się ze swoim ciałem i nauczenia się go słuchać.

To holistyczne podejście, czyli działanie na wielu poziomach jednocześnie.

I chyba najpiękniejszym uczuciem dla mnie jako nauczycielki jest właśnie to, że mogę dzielić się z innymi wartościami, które sama wyniosłam ze swojego życia.

Z własnych doświadczeń.

Własnych trudniejszych momentów.

Z rzeczy, których sama musiałam się nauczyć.

I nagle widzę, że to wszystko miało sens.

Że coś, co kiedyś było tylko moją własną drogą, może teraz pomóc komuś innemu.

I to jest niesamowite.

A skoro już o praktyce…

Najwięcej pytań po zajęciach pojawiło się o playlistę.

Dlatego oczywiście link do niej wrzucam TUTAJ ❤️

Mam nadzieję, że będziecie do niej wracać również poza festiwalem. Może podczas porannej praktyki, może wieczorem, a może po prostu wtedy, kiedy będziecie potrzebować trochę zatrzymania i utulenia.

Zabierzmy tę czułość ze sobą

I pomyślałam sobie jeszcze o jednej rzeczy.

Skoro już spotkaliśmy się na PolandRocku, skoro przez te trzy poranki daliśmy sobie trochę ruchu, oddechu, czułości i zatrzymania… to może nie kończmy tej historii razem z festiwalem?

Jeśli po naszej praktyce pomyśleliście sobie: „Kurczę, chcę tego więcej”, to mam dla Was dobrą wiadomość ❤️

Na moim YouTube znajdziecie praktyki jogi, krótsze sekwencje i medytacje, do których możecie wrócić wtedy, kiedy tylko będziecie tego potrzebować.

Nie musicie czekać na kolejny festiwal,

mieć idealnych warunków.

Nie musicie być rozciągnięci, silni ani „dobrzy w jodze”.

Możecie po prostu rozłożyć matę i dać sobie te kilkanaście czy kilkadziesiąt minut.

A jeśli czujecie, że potrzebujecie czegoś bardziej osobistego, zapraszam Was również na zajęcia jogi online.

To może być piękny sposób, żeby stworzyć sobie własną, regularną przestrzeń na spotkanie z ciałem, oddechem i głową już nie w festiwalowym chaosie, ale w Waszej codzienności.

Możemy spotkać się indywidualnie albo w kameralnej grupie i dopasować praktykę do tego, czego aktualnie potrzebujecie.

Czasami będzie to łagodna praktyka i dużo czułości.

Czasem trochę więcej ruchu.

Czasami oddech i wyciszenie.

A czasami po prostu potrzeba, żeby ktoś przez chwilę powiedział:

„Zatrzymaj się. Niczego teraz nie musisz. Pobądź ze sobą.”

Jeśli macie ochotę kontynuować tę naszą polandrockową przygodę również po powrocie do domu, możecie zarezerwować swoje zajęcia online tutaj:

I bardzo możliwe, że nie będzie namiotów, błota i materaca, który w środku nocy postanowił się poddać…

Ale obiecuję, że czułość zostaje.

Dziękuję

I tutaj dochodzę do tej części, w której bardzo trudno mi znaleźć wystarczająco duże słowa.

Bo chciałabym podziękować wszystkim, którzy sprawili, że ta historia w ogóle mogła się wydarzyć.

Tereso – dziękuję Ci za to, że trzy lata temu podałaś mi kontakt do Marcela ❤️

Marcelu – dziękuję Ci za zaufanie i za możliwość podjęcia tak cudownej współpracy. Za to, że dałeś mi przestrzeń, żebym mogła zrobić to po swojemu.

Strefo Pomorza Zachodniego – dziękuję całej ekipie. Wszystkim prowadzącym, osobom odpowiedzialnym za nagłośnienie, organizację i wszystkim tym, których być może nie znam nawet z imienia, a bez których to wszystko nie mogłoby się wydarzyć.

I w końcu…

Wam.

1120 osobom, które wstały po festiwalowej nocy i przyszły na praktykę.

Tym, którzy przyszli mimo deszczu.

Którzy może byli niewyspani.

Tym, którzy przyszli po prostu z ciekawości.

Tym, którzy przyszli, bo potrzebowali chwili dla siebie.

I tym, którzy później podeszli, żeby powiedzieć mi kilka słów.

To Wy daliście mi tę energię.

To Wy daliście mi ogromne poczucie, że jestem potrzebna.

I to Wy przypomnieliście mi, dlaczego robię to, co robię.

Mam nadzieję, że te praktyki, ta czułość, którą daliście sobie podczas naszych spotkań, i ten szacunek do własnego ciała zostaną z Wami na trochę dłużej.

A może nawet na zawsze.

Bo jeśli choć jedna osoba po tych zajęciach zaczęła patrzeć na siebie odrobinę łagodniej, jeśli ktoś przypomniał sobie, że jego ciało zasługuje na miłość, jeśli ktoś poczuł, że może na chwilę odpuścić to dla mnie było warto.

Kocham Was i dziękuję. ❤️

I mam ogromną nadzieję…

do zobaczenia za rok.

Na kolejnym poranku.

Na kolejnej macie.

Wśród muzyki, deszczu, słońca, niewyspanych twarzy, śmiechu, wzruszeń i tej niesamowitej energii, którą ma tylko PolandRock.

Do zobaczenia. ❤️

What do you think?

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

No Comments Yet.